Antywirus: Traki i teksty

LIRYKA

Ej, witam Cię gościu,
chcesz zajrzeć mi w duszę?
ja Cię nie zmuszę byś tego nie robił,
bo sztuka to trochę ekshibicjonizm.
Kto sądzi inaczej nie powinien tego robić
Zapraszam, więc nie stój, opadnij na fotel
niech on stanie się samolotem
Ty za sterem, jak harierem,
10 sekund i przekroczysz każdą barierę
Człowieku, Twój CD celnie wyznaczy Ci przestrzeń
tylko podążaj za laserem…
w rozbiegu jest prawda, bo tylko ona nas wyzwoli
ze strachu i nadmiernej kontroli
Jak pocisk śmigniemy ludziom nad głowami
w snopie światła skąpani z aniołami
teraz już patrzysz na świat moimi oczami
więc jarzysz, kto tu jest autorem granic:)

Mamy moc, mamy siłę, mamy męstwo,
mamy misję, mamy pewność, gdzie jest sedno.
Mamy godność płynącą ze słowa,
mamy wiarę w błogosławieństwo.

Mamy moc, mamy siłę, mamy męstwo,
mamy misję, mamy pewność, gdzie jest sedno.
Mamy godność płynącą ze słowa,
mamy wiarę w błogosławieństwo.

Nie wiem w jakim stopniu masz świadomość, ziomek,
kto tak naprawdę rządzi Twoim domem.
Z dnia na dzień tu rośnie temperatura w kotle
podgrzewana z tuby kultury masowej:

Słyszysz: -Żyj ziom, pełną gębą żyj
niema czasu się potykać, szkoda każdej z chwil...
Dokładnie wysysaj każdy nowy dzień
bo druga taka szansa nie przytrafi nigdy się.
Nie oglądaj się za siebie, szkoda nafty!
Nie oczekuj prawdy, kiedy ściemniasz fakty
Bierz wszystko, co jest w zasięgu twoich rąk,
jeśli coś się przyklei niech rozstrzyga sąd
Niech rozstrzyga sąd...
Tempo musisz mieć jak maratończyk
być o krok z przodu, gdy się coś skończy
Pamiętaj stary, w tyle pozostają ofiary
Pracuj nad techniką, a nie stracisz nigdy pary
Patrz przed siebie, a nie pod nogi
Poza horyzont zawsze kieruj swoje drogi
Bądź jak taran, nie wymijaj lecz uderzaj konsekwentnie
Brakiem litości dla wrogów zdobędziesz ich respekt!

Coraz szybciej świat kręci się
Dieta cud, fast food
Potem szybki seks
Milion słów, sto dróg żeby ukryć cel
Żeby zakryć, co istotne jest!

No i co, rozczarowany?
Miałeś z życia czerpać pełnymi garściami
spójrz teraz prawdzie w oczy, zbierasz ochłapy
tracisz kontrolę, a miałeś być panem sytuacji
zbyt szybko i zbyt gwałtownie, zbyt panicznie i zbyt nerwowo
wszystko jakoś Ci się wymyka, rośnie frustracja, spada skuteczność
-przegrywasz...
Hajs jest narzędziem, nie może być celem
to proste, a wciąż mamy z tym problem…
sens przecieka nam między palcami
tak szybko, że nawet tego nie zauważamy
Pozwalamy, by pogoń zmieniała się w ucieczkę
Przestajemy odróżniać od fikcji szczęście
Coraz częściej zapominamy
o tym, co powinno być najważniejsze!

Coraz szybciej świat kręci się...

A teraz uważajcie wszyscy: mali i duzi, grubi i chudzi
ci czyści i ci, co lubią się wybrudzić, spalić i upić potem wygłupić...
To do Was Siostry i Bracia, do tych w garniakach i do tych w podartych gaciach ,
do białych, czarnych, żółtych, czerwonych, singli, żonatych i rozwiedzionych
do tych, co siedzieli i do tych, co brali, do tych co dawli i do tych, co się bali,
do wszystkich, bez względu na przekonania, stan majątkowy, prawny, czy posiadania
Namawiam do słuchania właśnie w tej minucie,
bo potem będzie potem, a przedtem już zdążyło uciec
więc skupcie się ludzie, choć na chwilę, naprawdę się skupcie...

Jedynym kogo Ci potrzeba jest Jezus
Idź za Nim, on wyzwoli cię z Twoich problemów,
z systemu, który zabija Twoją duszę
Uwierz, a zrozumiesz komu na przekór...

No i spójrz ziom jak pięknie urządzili nam kraj
jest w nim wszystko co tylko wymyślić się da:
dla głupich demokracja, dla chytrych kapitalizm,
komuna w partyzantce, w handlu system feudalny
Taka polska norma, czyli z grubsza wszystko cacy
posiadacze liczą hajs, bieda garba ma od pracy,
dyrektorzy klepią sekretarki po tym
co im wystaje poza ramy pracy
W wielkich firmach mali księgowi
dymają fiskusa pomnażając dobrobyt
swoich szefunciów, którzy od pokaźnych sum
zapłacą symboliczny podatek dochodowy.
i wszyscy wkoło przyjmą dowody wdzięczności.
Ty, pamiętasz to: klapa, rąsia, goździk...
Ślepa jak kret Temida będzie przytakiwać,
bo każdy dobrze wie za ile jest sprawiedliwa!
Tutaj policja jest jak grom z nieba:
strzela tylko wtedy kiedy nie potrzeba…,
a gdy się pojawi, to się zastanawiasz
czy to chipsy przyszły, czy może może mafia?
I oczywiście jest też polityka,
i o tą politykę się człowiek potyka
koło śmietnika, niedaleko od szamba
tam, gdzie niektórym odbija palma!

...No i gdzie w tym wszystkim jest nasz Bóg
i gdzie jest miejsce dla Jego słów?
Kogo z nas obchodzi czego On chce?
Ile kosztuje Go egoizm naszych serc?

Gdybym teraz skończył nie wybaczył bym sobie
jak wzorowy obywatel z obrzydzeniem donoszę
o pięknych wartościach, które zauważam
z mlekiem matki wyssanych i z... kałamarza (?)
Uczy się wszędzie i na każdym kroku
prawdy podstawowej i ponadczasowej,
że dobro jednostki dobrem najwyższym,
szczególnie mojej i moich bliskich,
Poza tym głęboko gdzieś mamy wszystkich!
Jedni w kieszeni mają innych,
…a u niektórych to lipa w kieszeniach….
i tak specjalnie to nic się nie zmienia
Te same zależności i te same układy
zawsze ktoś Cię tu sprzeda i ktoś jest karany
Ktoś kto ma władzę ten tutaj ma rację,
a ktoś przedawkował ... informacje!

...No i gdzie w tym wszystkim jest nasz Bóg
i gdzie jest miejsce dla Jego słów?
Kogo z nas obchodzi czego On chce?
Ile kosztuje Go egoizm naszych serc?

To co istotne, to wiara w Boga i miłość
pod szyldem Miro razem z całą familią
Jestem tu zawsze, póki Bóg we mnie żyje
nie zgasnę!
To co istotne to wiara...

Studio sypialnia, tutaj myśli uwalniam w obronie zasad
W dźwięki zamieniam realia
Wstanach świadomości, których wielu nie ogarnia
Ustalam granice własnego świata
I trwam tak, gotów odeprzeć atak
W obronie światła, które coraz bardziej w nas przygasa
W imię tego co piękne,
tych resztek, które wierzę, że każdy z nas ma
Przemoc w relacjach już dawno przestała nam przeszkadzać
Wciąż wcina braci na bagnach łajdactwa i chamstwa.
Moja pasja spełnia się właśnie w tych znakach
Zakodowanych w taktach, rozpostartych na trakach
To stąd przemawiam, zajadły jak apacz
w tych tagach, które pozostawiam na falach
Przemawiam, rozmawiam, wymawiam, namawiam
Wciąż stawiam na cata

To co istotne, to wiara w Boga i miłość
pod szyldem Miro razem z całą familią
Jestem tu zawsze, póki Bóg we mnie żyje
nie zgasnę!
To co istotne to wiara...

Jestem pewien, że przed mamoną nie klęknę,
Reprezentuję światło, a nie biedę.
Swoje kwestie szyję takim ściegiem,
że ludożerce prostują się fałdy pod beretem.
Tnę przestrzeń jak winchester:
tym akcentem w kolejnym wersie,
w którym rozmiar nieszczęść ściska za serce
i miesza się z nieśmiertelną nadzieją na lepsze.
Boże dopomóż, żebym wytrwał na tej ścieżce,
bo tyle jeszcze chciałem powiedzieć…
Może te słowa nie tylko dla mnie będą lekiem
Może pomogą komuś znaleźć lepsze miejsce dla siebie…
Wiesz, ziomuś jeszcze
cały czas mam tę nadzieję…

To co istotne, to wiara w Boga i miłość
pod szyldem Miro razem z całą familią
Jestem tu zawsze, póki Bóg we mnie żyje
nie zgasnę!
Gdy byliśmy szczeniakami, brat, prosty był świat.
Każdy widział nasze kły kiedy był coś nie tak...
Czasem jak grad się sypały pięści na suki:
oni mieli ganianego, my mieliśmy nauki.
Nie dać się udupić! Tak wtedy bym to streścił.
Wolność jako ostra jazda bez konsekwencji,
wiara w hasła typu: „Róbta co chceta”.
Czas pokazał jaki kit nam sprzedał ludowy poeta.
Kiedyś czyści, brat, dziś mamy swoje za uszami,
ból i strach rozrywa duszę jak dynamit,
alkoholizm nas trawi, niemoc dławi,
za słabi... a czuliśmy się gladiatorami.
Nie mówię tego po to żeby szukać zemsty
to Bóg wyda werdykt, kto z nas zwycięży.
Chcę tylko żebyś wiedział, że zły nie śpi
i jeśli dasz mu okazję to Cię zniszczy, wierz mi.


Choć pokażę Ci arenę, tarczę i broń
na szali Twoja godność versus zło
i co, nie staniesz?
A zły nie zaśnie póki nie upadniesz!

Jeśli nazwiesz mnie krzyżakiem, jestem nim!
Bo dla mnie honor to nieść krzyż póki starczy sił,
wobec złych, którym przeszkadza znak obecności Boga,
wobec hipokryzji mas i wiary na pokaz.
Ej, zobacz! Właśnie taka jest nasza wiara:
się nam nie chce więc wypada zmienić przykazania,
dostosować świat do naszych wymagań,
byle można było usnąć i łatwiej było wstawać,
Uśpić sumienie jak starego psa,
raz dwa, mówisz i masz, bez bólu i bez walk,
bez jednego krzyku: człowieczeństwo zabite może być po cichu,
humanitarnym zastrzykiem!
I nikt się nie połapie w chaosie informacji,
przecież mamy tutaj speca od ukrywania prawdy,
wirtuoza ściemy i cwaniactwa.
Spójrz jak łatwo nam wkręcił, że piekło to bajka!


Choć pokażę Ci arenę, tarczę i broń
na szali Twoja godność versus zło
i co, nie staniesz?
A zły nie zaśnie póki nie upadniesz!


„Załużcie całą zbroję, jaką daje Bóg
abyście mogli przeciwstawiać się diabelskim zakusom.
Nie mówimy tu o walce z ludźmi lecz z mocami i potęgami,
które panują nad światem mroków:
z duchami zła między ziemią i niebem...” 1 Ef 6, 10-12

Kiedy wszyscy skumamy to wreszcie,
że miłość, a nie kilo gany da nam szczęście,
że kochać to nie to, co dymać,
że każde zło da się powstrzymać,
że wszyscy mamy w sobie ten ogień,
który z łatwością topi najtwardszy lodowiec?!
Tylko nasza świadomość jakaś taka rozmyta…,
za szybko mamy dość, za dużo mamy pytań
I jak płyta zacinamy się czasem,
a tu trzeba do przodu, czasem z dystansem
…porządek w tym chaosie odnaleźć,
Jeden cel i miłość i wiarę…
Więc zawsze i na wszystko znajdzie się metoda,
kombinacje mamy w genach, Chopina w dłoniach
w sercu świętych, co błądzą po europejskich bezdrożach,
Panie prowadź, chodź pycha wykrzywia krajobraz!

Bóg dał nam siebie na wieczność.
Wystarczy wiara, by utwierdzić podobieństwo.
Tylko tyle, a właśnie na tych słowach
zły po cichu swój bastion zbudował.

W kamienicach piętrowo poupychane problemy
gdzie co dzień nas gniecie ten nasz mały byt-niebyt
zapałczany przez bliskość sąsiedzką
z tym z pod dwójki co drze japę, że właśnie śpi mu dziecko
Nie mów, że jest kiepsko, jest nie źle!
Punkt widzenia się zmienia, gdy z chamstwa skoczysz w poezję…
Bejzbol w ręce, by poszerzać bliźnim percepcję
Wierz mi, nic tu nie da jak przegniesz…

Głęboko w nas tkwi wiara, że ból ma sens,
że warto zawsze wstać, że trzeba każdy ciężar znieść,
że jest w nas Boża iskra,
to przez nią każdy głaz jesteśmy w stanie dźwignąć!
Stąd płynie siła, która przenosi góry,
stąd miłość, która przetrwa wszystkie próby,
stąd nadzieja na lepszy dzień,
gdy nad głowami zbiorą nam się chmury.

Ja wierzę w byt, w szok! W kubeł zimnej wody, gdy śnisz
i wydaje ci się, że nikt nie jest wstanie przeszkodzić ci
w lewitacji, w błogostanach twojej rozchwianej równowagi,
a życie to ciągły crashtest myśli, to wyścig
z zawiązanymi oczami, gdzie zły na coraz szybszy
wymienia ci silnik, a Bóg ratuje życie powodując wypadki

Głęboko w nas tkwi wiara, że ból ma sens...


Wciąż widzę sens w tym żeby kleić rap,
bo tyle jest chwil, które warto dać Wam
Tłustym bitem zakoduję ten przekaz,
ty kumasz o co b…, bo właśnie na to czekasz.

Rzeczywistość jest nierzadko smutna jak trumna dla tych osób,
które czekają tylko na dar od losu
Tutaj sposób na życie każdy ma własny,
ja wiem jedno: zegnij kark, a cud się wydarzy.
Bóg daje wybór, ruch do Ciebie należy,
reszta zależy od tego jak wierzysz,
gdzie mierzysz, za horyzont, czy może komuś w kły?
Ekstra punktowane tylko rzuty „za trzy…”!
Nikt nie ściemniał, każdy łepek wie: „życie nie je bajka”.
Los dał nam niejedną szansę jak asa w kartach,
choć w grze jedna talia, możliwości jest wiele,
wiele przegranych rozdań, wiele wyborów i rozterek…
Ja mam cel i celu tego nigdy z oczu nie stracę
mam braci, którzy motywują mnie do pracy,
mam Chrystusa, a on jest drogą, którą będę szedł
nieważne, czy będzie „pod górę”, czy nie.

Wciąż widzę sens w tym żeby kleić rap,
bo tyle jest chwil, które warto dać Wam
Tłustym bitem zakoduję ten przekaz,
ty kumasz o co b…, bo właśnie na to czekasz

Ziomek, ja nie dam się zamknąć w klatce,
skazać na pacierz na osiedlowej ławce,
w pułapce perspektywy przyciasnej jak dżinsy
na tyłku twojej dziewczyny...
Wiem, że kminisz, ten zapach gładko wchodzi w nozdrza
zupełnie tak, jak relaks przy palonych konopiach.
Dziś cała Polska namiętnie jara ziele
choć gardło ściska bronchit, a schiza ryje beret.
Jestem pewien, każdy ma swego demona
ja nie podam Ci recepty na to jak go pokonać
Samotni w walce, w sumieniach pancerz,
Proś Boga o łaskę, a zmienisz passę
i chodź, bo wyprawiam kolejną krucjatę:
w walce ze światem o szczerość, dobro i prawdę,
o prawo wyboru między śmiercią i życiem,
o świadomość drogi, którą idziesz!

Wciąż widzę sens w tym żeby kleić rap…

Patrz Ziomek, znów jestem tu i parę słów
mam, dam wam za free lub za parę stów,
różne są opcje cisną mi się przed oczy…
Kto mi powie dokąd dziś czaszka się potoczy?
Dar proroczy miała babka, ale zeszła,
- zawał serca!- stwierdził lakonicznie lekarz,
Nikt nie wiedział o tym, że widziała wcześniej
własną śmierć w katastrofie samolotu w Niemczech

No pięknie, pięknie… nie klej dalej, bo wymięknę!
Metafizyczny przekręt między niebem i piekłem
Masz więcej tych sensacji, czy tylko się drażnisz?
Wyjaśnij, albo nie zawracaj jaźni!
Zabieraj stąd swój zamęt i nie ściemniaj takich gadek,
tu przed Panem na ten bajer, diabeł, nikogo nie złapiesz!
A co do Babki, to siewcę poznasz tylko po owocach
więc jak myślisz: kto posiał taki strach w jej oczach.

Ty myślisz, że to gra, że zaraz szach i mat,
że po łbie dam jak tylko szansę będę miał,
ej ziomek, pokój... i przysięgam, zero pokus
choć z boku klimacik, bacik, ja mam, ja dam…

Bo siedzi w nas anioł i siedzi diabeł,
nosząc w sobie chaos karmisz zagładę!
Nosząc w sobie chaos karmisz zagładę!

Nadzieja jest Ci do życia niezbędna jak tlen
bez niej duszę się,
jak ryba z wody wyciągnięta na brzeg,
jak zbieg, którego dogania pościg,
a on ciągle czuje słodki smak wolności…,
bo to wolność móc opowiadać wam świat
tak jak go czuję, bez cenzury, ciśnień i bez znieczuleń
Kiedy wkoło hardcore nie ma czasu na miód,
sto niepotrzebnych słów, tu potrzebny jest cud!
W starych kamienicach, w których czas się zatrzymał
na smutnych skwerach, gdzie zawsze jest zima
we flaszkach meneli i w upadkach twardzieli
ta wredna gęba szczerzy jedyne trzy kły!

No zobacz sam, czy to nie ty
za siedem lat, za piętnaście, za trzydzieści trzy?
Zastanów się zanim całkiem wrośniesz
w ścianę swojej klatki schodowej
Poza mór getta wiedzie tylko jedna droga,
którą widać z dachu najwyższego wieżowca...
Ile trzeba uporu by tam dojść?
Ile odwagi, żeby potem przeskoczyć mur?

Życzę Ci wiary, bo wiara daje siłę, żeby walczyć
bo jak walczysz to żyjesz, nie zginiesz
póki wolę masz wstać
Bóg z nami więc nie musisz się już bać!

Wciąż pamiętam te momenty, kiedy coś nie wyszło
i przyszłość rysowała się raczej mglisto.
Rzeczywistość w kawałkach jak rozbita układanka
na takie elementy, których nie można poskładać,
ale wiara, brat, zawsze pozwalała przetrwać,
dawała dystans do tego, co runęło w przepaść,
prostowała drogi, przybliżała progi, pozbawiała trwogi
o to, co Bóg nam obiecał
Chcesz przykładów, popatrz na tych, którzy ją utracili
oni skupiają się na bólu w każdej przeżytej chwili
dni ciekną im przez palce
susza w gębie po porażce,
pustka tam, gdzie ty czujesz że masz po co żyć...

a ja zawsze swoją drogą idę, noga za nogą.
Widzę jak czasu rzeka zrywa brzegi gdzieś obok.
Ja jestem ponad tym, u mnie cel kojarzy fakty
nadzieja, praca nie kontakty
przemyśl to i ty!
U mnie cel kojarzy fakty
nadzieja, praca nie kontakty
przemyśl to ziomek i Ty

Życzę Ci wiary, bo wiara daje siłę…

Wtedy kiedy wszystko wydaje Ci się przeczyć,
wtedy kiedy zło zaczyna się szerzyć,
wtedy kiedy wszyscy już dawno uciekli,
miej wiarę jak tarczę… zwyciężysz!

miej wiarę jak tarczę- zwyciężysz!